Produkcja na czasie

    W ubiegłym roku pracownicy amerykańskiego Departamentu Zdrowia i Świadczeń Społecznych dostali od zarządu niecodziennego maila. Pracowników zachęcano między innymi do zamiany starych i mało oszczędnych aut na jak najbardziej „zielone”. Do listu załączono spis kilkunastu konkretnych propozycji. Wszystkie dotyczyły pojazdów produkcji japońskiej lub południowokoreańskiej. Z powodu ogromnej paliwożerności nie wymieniono ani jednej amerykańskiej maszyny. Reakcja przedstawicieli tamtejszego przemysłu motoryzacyjnego była natychmiastowa. Zgodnie z tym, czego można było się spodziewać, nie zostawili na autorach listu suchej nitki. Ci zaś czym prędzej przeprosili za „niefortunne sformułowania” i sprawa ucichła. Jednak tylko pozornie. Wprawdzie tym razem ekologia przegrała z polityką gospodarczą wielkiego kraju, jednak coraz częściej będzie wygrywać.
    Wspomniany list nie był jednorazowym wyskokiem, o którym można zapomnieć. Coraz więcej klientów zaczyna mniej lub bardziej świadomie grać w zielone. Symbolem nadchodzącej ery ekologów stała się ostatnio walka o wycofanie foliowych torebek z marketów. I nieważne, że w wielu przypadkach tezy zwolenników ochrony środowiska są naciągane, a czasem wręcz kontrowersyjne. Szkodliwe foliówki trzeba będzie przecież zastąpić torbami zrobionymi z tworzyw naturalnych. Nie zdziwię się, jeśli świat przerzuci się na siatki papierowe, do produkcji których… trzeba będzie ściąć kolejne drzewa. A potem, dla ratowania zielonych płuc ziemi, powoli wrócimy do foliówek… Obym się mylił.
    Tak czy inaczej ekologia będzie odciskiwać coraz silniejsze piętno na przyszłości przemysłu. To pewnik. Rezygnacja z foliówek czy przesiadka z samochodów na rowery to już nie tylko kwestia świadomej dbałości o środowisko, ale jednocześnie manifest pewnego stylu życia. Dzisiaj po prostu wypada segregować śmieci, a kto tego nie robi, bywa uważany za mieszkańca Ciemnogrodu. Nawet, jeśli cierpliwie selekcjonowane odpady trafiają potem na tę samą hałdę wysypiska.
    Wiele znanych firm postanowiło nie czekać na dalszy rozwój wydarzeń. W odpowiedzi na światowe trendy nie tylko projektują energooszczędne produkty. Starają się przy tym, aby sam proces produkcji był jak najmniej uciążliwy dla środowiska naturalnego. Przykładem jest modernizacja układów sterowania i regulacji procesów technologicznych pod kątem uzyskania wyższej efektywności w gospodarowaniu energią. A wszystko rzecz jasna po to, aby dzięki szyldowi „zielonych producentów” zarobić więcej „zielonych” (vel euro). Panuje przekonanie, że pierwsi fabrykanci, którzy zwrócą się w stronę ekoinicjatyw, staną się w ocenie społecznej bardziej odpowiedzialni i znajdą się w korzystniejszej sytuacji niż konkurenci. Wiele wskazuje na to, że wyroby przemysłowych pionierów ekologii będą coraz lepiej przyjmowane przez konsumentów, co wpłynie na zwiększenie sprzedaży.
    W tym wydaniu zachęcamy do przyjrzenia się, jak robią to najwięksi i oszacowania związanych z tym inwestycji. W dłuższej perspektywie powinno się opłacić.