„Za 5 lat będziemy 50 razy więksi” – dyrektor generalny firmy OnRobot

    Enrico Krog Iversen, dyrektor generalny firmy OnRobot

    Wywiad z dyrektorem generalnym firmy OnRobot, Enrico Krog Iversenem, przeprowadzony przez Michaela Majchrzaka z „Control Engineering Polska”.

    Podczas Forum Cobotyki 2018 we Wrocławiu, zorganizowanego przez firmę Encon-Koester, miałem okazję spotkać się z Enrico Krog Iversenem, dyrektorem duńskiej firmy OnRobot, która dostarcza innowacyjne rozwiązania typu „podłącz i produkuj” (Plug & Produce) narzędzi krańcowych ramienia robota (EOAT – end-of-arm tooling). Rozwiązania te pomagają producentom w pełni wykorzystywać zalety robotów współpracujących. Duńska firma robi zamieszanie w branży, odkąd cztery miesiące temu została utworzona przez byłych menedżerów z firmy Universal Robots.

    Firma OnRobot A/S została założona w czerwcu 2018 r. w wyniku połączenia się trzech firm zajmujących się innowacyjnymi rozwiązaniami narzędzi EOAT, mającego na celu ułatwienie trwającego rozwoju branży robotów współpracujących. Firmy te to: amerykańska Perception Robotics (założona w 2012 r.), węgierska OptoForce (założona w 2012 r.) i duńska On Robot (założona w 2015 r.), od której pochodzi nazwa OnRobot A/S. Enrico Krog Iversen ma nadzieję, że ten silny alians będzie siłą napędową innowacji oraz łatwości użytkowania narzędzi krańcowych ramion robotów.

    Forum Cobotyki 2018 we Wrocławiu odwiedziło ponad 200 osób

    Konsolidacja przedsiębiorstw z sektora robotyki wydaje się być popularna. Po wykupieniu firmy Universal Robots w 2015 r. za 325 mln USD amerykańska firma Teradyne niedawno ogłosiła wykupienie innej duńskiej firmy robotycznej, MiR (Mobile Industrial Robots) za szokującą i astronomiczną sumę 148 mln USD, biorąc pod uwagę, że MiR została utworzona w 2013 r., a jej przychody w ubiegłym roku wyniosły zaledwie 12 mln USD. Pomimo tego firma rozwija się szybko: wspomniana suma 12 mln USD jest trzy razy większa od jej przychodów z 2016 r.

    Biorąc pod uwagę powyższe działania oraz rozwój tego nowego sektora automatyki przemysłowej, dlaczego producenci tak się śpieszą z kupowaniem tych robotów współpracujących albo cobotów (collaborative robots– Cobots) i czy w przyszłości maszyny te nadal będą się cieszyć powodzeniem? Tych kilka pytań zadałem Enrico Krog Iversonowi podczas jego wizyty w Polsce, jednym z ponad 80 krajów, do których firma OnRobot sprzedaje obecnie swoje wyroby.

    Michael Majchrzak: Interesuje mnie, dlaczego taka firma jak Teradyne, która nie produkowała dotąd żadnych wyrobów z branży automatyki czy robotyki, wydała tak dużą kwotę na stosunkowo młodą firmę Universal Robots, szczególnie biorąc pod uwagę ogromną konkurencję na rynku ze strony większych graczy, o ugruntowanej pozycji.

    Enrico Krog Iversen: Teradyne była już przedtem zaangażowana w produkcję elektroniki, która jest stosunkowo niewielkim rynkiem. Szefowie tej firmy zadali sobie pytanie: gdzie w sektorze przemysłowym można uzyskać wzrost przychodów w wysokości 50% lub większy. Istnieje bardzo mało firm w branży przemysłowej lub automatyki, które mogłyby doświadczyć takiego wzrostu. Szefowie Teradyne zainteresowali się rozwijającym się sektorem i ich inwestycje się opłaciły, biorąc pod uwagę fakt, że Universal Robots nadal się rozrasta, a obecnie jest wiodącą firmą z branży cobotów na świecie.

    MM: Jak rozpoczął Pan pracę w Universal Robots?

    EKI: Firma Universal Robots została założona w 2005 roku przez trzech inżynierów. Wówczas byli oni bez pieniędzy, nie odpowiadali nawet na telefony, bo były wyłączone. Wtedy Duński Fundusz Rozwoju, który jest wspierany przez rząd funduszem kapitału podwyższonego ryzyka, zainwestował w tę firmę i zapytał mnie, czy byłbym zainteresowany jej prowadzeniem jako dyrektor generalny. Powiedziałem: „OK, dobrze, produkt jest dobry, ale nie podoba mi się strategia”. Następnie spędziłem kolejne trzy miesiące, przeglądając biznesplan i osobiście zainwestowałem swoje prywatne pieniądze w firmę.

    MM: Czy po sprzedaniu Universal Robots zdecydował się Pan na uruchomienie działalności OnRobot wraz z założycielami UR, czy zrobił to Pan sam jako pierwszy inwestor?

    EKI: Oryginalna firma OnRobot została założona w 2015 roku przez jednego z byłych inżynierów UR, którzy poprzednio pracowali dla mnie w tej firmie. Zainwestowałem w jego firmę wraz z jednym z poprzednich właścicieli UR. Zainwestowałem także w dwie inne firmy: Perception Robotics z USA i Optoforce z Węgier. Wówczas zdałem sobie sprawę z tego, że przedstawiciele handlowi wszystkich trzech firm jeździli do tych samych klientów. Było tak dużo synergii pomiędzy produktami tych trzech firm, że znacznie bardziej sensowne stało się połączenie ich w jedną. I tak w czerwcu 2018 r. powstała firma OnRobot w obecnej formie.

    MM: Teraz, gdy skonsolidowaliście te trzy zakupione firmy w jedną, jaka jest ogólna strategia rozwoju dla OnRobot w przyszłości?

    EKI: Ogólną strategią i celem firmy OnRobot jest ułatwianie procesu przejścia od robotów współpracujących do aplikacji współpracujących. Same roboty wkrótce staną się artykułami handlowymi i zaczynamy to już dostrzegać, w miarę jak coraz więcej firm konkurencyjnych wchodzi na rynek. Tak więc w zasadzie, jeśli naprawdę chce się dodać wartość, ważny jest sposób, w jaki wdrażamy roboty, to, czym je obciążamy oraz jakie środowisko pracy im stwarzamy.

    Mówiąc prościej, jeśli robot jest naszym ramieniem, to strategia jednego robota polega na tym, aby był on naszą ręką, naszymi oczami, naszymi uszami, naszymi zmysłami, czyli wszystkim, co sprawia, że nasze ramię robi cokolwiek. Samo nasze ramię nie robi wiele. Mamy do czynienia nie tylko ze sprzętem w formie cobotów, ale także oprogramowaniem do zarządzania tymi maszynami.

    MM: Czy widzi Pan w przyszłości rozwijanie aplikacji poprzez oprogramowanie czy roboty (sprzęt) jako będące ważniejszymi przy inwestowaniu w badania i rozwój?

    EKI: Dział oprogramowania jest największym działem badawczo-rozwojowym (R&D) w firmie OnRobot i uważam, że będzie tak dalej. Nie tylko z powodu fizycznych chwytaków, czujników itd., ale także ze względu na opracowywanie jednolitego interfejsu użytkownika. OnRobot obecnie opracowuje produkty nie tylko dla Universal Robots, ale także dla wszystkich innych producentów robotów. Chciałbym, aby było tak, że gdy jakiś robot podnosi coś za pomocą chwytaka, to użytkownik będzie miał takie samo doświadczenie zarówno z tym jednym robotem, jak i ze wszystkimi innymi, które wykorzystują nasze oprogramowanie i sprzęt. Jest to podobna sytuacja jak w komputerach PC: znacznie mniej przejmujemy się producentem sprzętu niż tym, czy pracuje on pod systemem Windows, czy nie. Tak długo, jak pracuje on pod Windows, jesteśmy zadowoleni. I to jest ten kierunek, w którym chciałbym iść w przemyśle automatyki.

    MM: Jak prosta musi być platforma ROS (Robot Operating System – platforma programistyczna do tworzenia oprogramowania oraz sterowania robotów)? Dziś niektóre coboty mogą być programowane za pomocą prostego wprawiania maszyny w taki ruch, jaki chcemy, aby wykonywała.

    EKI: Jeśli chcemy, aby roboty były wszechobecne, to ich programowanie musi być proste. Musimy rzeczywiście zapewnić możliwość programowania robotów przez ludzi nieposiadających wykształcenia inżynierskiego. W niektórych krajach poziom technologii jest dość wysoki, zaś w innych dość niski. Nasza praca polega na tym, aby ułatwić wykorzystywanie robotów, szczególnie jeśli chodzi o ich programowanie.

    MM: Ile typów robotów wspiera obecnie firma OnRobot?

    EKI: Pięć to prawdopodobnie prawidłowa odpowiedź, ale mógłbym także powiedzieć sto. Pięć, ponieważ posiadamy interfejsy programistyczne dla robotów pięciu marek, ale za pomocą normalnej komunikacji We/Wy moglibyśmy zasadniczo pracować z dowolnym robotem, jednak wtedy nie uzyskiwalibyśmy tych wszystkich korzyści, które uzyskujemy w przypadku tych pięciu marek robotów, z którymi obecnie pracujemy.

    MM: Tak więc steruje Pan swoimi przedstawicielami handlowymi od produktów dla tych pięciu marek robotów?

    EKI: Aktualnie steruję moim działem badawczo-rozwojowym, aby stworzyć interfejsy dla pozostałych 95 marek robotów obecnych na rynku. Chcemy być „niezależni od marki robota”.

    Enrico Krog Iversen, dyrektor generalny firmy OnRobot, i Paweł Lewandowski, dyrektor generalny firmy Encon-Koester na Forum Cobotyki 2018 we Wrocławiu

    MM: Chwytaki i inne akcesoria, które sprzedajecie, są przeznaczone do pewnej klasy robotów, które są stosunkowo niedrogie w porównaniu z maszynami niektórych większych graczy na rynku robotów przemysłowych. Czy to oznacza, że wasi klienci docelowi to małe i średnie przedsiębiorstwa (MŚP)?

    EKI: Koncentrujemy się na przedsiębiorstwach MŚP. Dla nich obecnie jest czas, gdy zainwestowane fundusze zaczynają im się zwracać. Jeśli okres zwrotu z inwestycji jest krótszy od okresu gwarancji na produkt, to wiedzą oni, że jest to inwestycja niskiego ryzyka. Problemem dla nas jest to, jak szybko możemy wprowadzić produkt na rynek. Czas podjęcia decyzji dla MŚP jest znacznie krótszy niż dla dużej firmy.

    MM: Czy coboty zastąpią ludzi w miejscu pracy?

    EKI: Czasami tak się dzieje, jednak czasami ludzie są zatrudniani do pracy z cobotami. Jedną z głównych zalet cobotów jest ich elastyczność pod względem marginalnych zamówień. Na przykład, jeśli potrzebujemy czterech dodatkowych godzin pracy, to cobot może to wykonać bez żadnych kosztów dodatkowych, w przeciwieństwie do człowieka, który musi w wielu przypadkach być zatrudniony na pełny etat, aby przystosować się do marginalnych dodatkowych godzin pracy.

    MM: Na obecnej imprezie jest niemal 250 osób. Jak Pan wyjaśni tak wysoką frekwencję?

    EKI: Przede wszystkim myślę, że produkty, które są tu pokazywane, są bardzo interesujące. Oznacza to, że ogólne zainteresowanie automatyką wzrasta. To jest generalna tendencja na imprezach takich jak ta, w miarę jak przychody firm rosną.

    MM: Czy widzi Pan ten rynek (polski) jako potencjalny, czy już sprzedaje Pan w naszym kraju swoje produkty?

    EKI: Właśnie tutaj coś dzisiaj sprzedaliśmy! Spodziewamy się w waszym regionie takiego trendu wzrostu sprzedaży naszych wyrobów, jak na całym świecie, co oznacza w naszym przypadku 50-krotny wzrost w ciągu następnych pięciu lat. Jest to dobra gałąź przemysłu dla prowadzenia działalności.

    MM: A zatem, czy głównym wyzwaniem w dążeniu do zaspokojenia wysokiego popytu są problemy związane z szybkim rozrastaniem się firmy, takie jak z personelem i zarządzaniem?

    EKI: Tak samo jest w każdej firmie. Jeśli nie koncentrujemy się na budowaniu właściwej organizacji i wprowadzaniu właściwych struktur motywacyjnych, to nie ma znaczenia, jak dobre są nasze produkty, nic z tego nie wyniknie. W naszym przypadku istnieje popyt, produkty są dobre, tak więc wyzwaniem dla nas jest raczej połączenie trzech różnych firm o różnych kulturach i rozumieniu języka. Na przykład, jeśli mówię „poczucie pilności” (“sense of urgency”), to nie oznacza to tego samego w Los Angeles i w Budapeszcie.

    MM: Czy widzi Pan większych graczy adaptujących niektóre technologie robotów współpracujących z firmy OnRobot?

    EKI: Widzę. Niektóre z większych firm robotycznych obecnie wchodzą na rynek robotów współpracujących. Będziemy dostrzegać ich coraz więcej. Zobaczymy, jak technologie będą się łączyć i umożliwiać wykorzystywanie większych robotów w aplikacjach współpracujących. Niekoniecznie największe roboty, ale wszystkie o nośności do około 20 kN będą mogły współpracować w bliskości ludzi w stosunkowo niedalekiej przyszłości.

    MM: Czy więksi gracze, z większym kapitałem stanowią zagrożenie dla Pańskiej firmy?

    EKI: Kapitał nie jest jedynym wyznacznikiem sukcesu. Trzeba także mieć właściwe nastawienie do ludzi, a to jest znacznie trudniejsze od pozyskiwania kapitału. Zagrożeniem dla młodych firm, które pracują nad wyprodukowaniem robotów współpracujących, nie pochodzi w dużym stopniu od dużych graczy, ale raczej od innych młodych firm, które są także całkiem innowacyjne. Jest to jeden z powodów, dla których firma OnRobot odeszła z rynku robotów i zajęła taką pozycję, w której jesteśmy zasadniczo przyjaciółmi dla każdego.

    MM: Czy sektor przemysłowy jest najważniejszy dla rozwoju firmy OnRobot?

    EKI: Tak, sektor przemysłowy jest zdecydowanie dla nas najważniejszy. Oczywiście istnieje wiele zastosowań dla naszych produktów, jednak jeśli chce się cały czas odnosić sukcesy, to trzeba wciąż być na czymś skoncentrowanym.

    MM: Czy planuje Pan wkrótce znowu odwiedzić Polskę?

    EKI: Obecnie pracujemy w prawie 100 krajach za pośrednictwem naszych partnerów (nie prowadzimy bezpośredniej sprzedaży), a ja jestem w podróży przez niemal 250 dni w roku. Chociaż bardzo mi się podoba wasz kraj, to nie jestem w stanie odwiedzać go tak często, jak bym chciał.

    MM: Dziękujemy za odwiedzenie Polski i życzymy powodzenia w przyszłym rozwoju Pańskiej firmy.

    EKI: Dziękuję.

    Autor: Michael Majchrzak